To dziwne, że najtrudniej wyobrazić sobie kogoś, kto jest najbliżej.
Przy tobie.
Wewnątrz ciebie.
Kogo, by dotknąć, wystarczy tylko jeden ruch dłoni.
Wsunięcie ręki pod kurtkę. Pod kołdrę. Pod stół.
Zawsze. O każdej porze dnia i nocy. O poranku i wieczorem.

Jest blisko, a nie znasz jego głosu.
Odcienia skóry.
Koloru oczu.
Tego, czy włosy na czubku głowy ułożą się bardziej w prawą czy lewą stronę. A może będą sterczeć niepokornie nad czołem.

Mieszka w tobie od miesięcy.
Słabo go znasz.
Właściwie nie znasz.
Bardziej zgadujesz.

Kopie po obiedzie. Lubi czy też raczej nie lubi rosołu?
Budzi się w nocy. Czy będzie się tak budził po drugiej stronie Brzucha?
Nie drgnie od godziny. Śpi? Odpoczywa? Jest leniwy? Złośliwy?

Mama próbuje odgadnąć, czy Pestek ma znamiona.
Może naczyniak wyrósł na karku? Albo w policzku – jak Łusi.
Czy w dziecięce komórki ciała i duszy ktoś bezwzględny wpisał choroby lub dolegliwości?

Szybko odrzuca te myśli.

Ale choć każdy dzień zbliża, nie daje jednak poznać.
Brzuch kryje tajemnicę.
Zagadkę życia.

Mama myśli o niej w nocy, gdy towarzyszy jej komputer i kakao w kubku.
Usiłuje rozwiązać. Nie potrafi.

Wie, że jeszcze trochę.
Że dopiero, gdy Pestek zobaczy światło. Od dnia, który nazywać będą dniem narodzin.
Dopiero wtedy powoli przestanie zgadywać.
Zacznie widzieć, słyszeć, czuć, dotykać.
Poznawać, uczyć się.
Czasem boleśnie.
Czasem radośnie.
Dopiero wtedy krok po kroku, łza po łzie, paluszek po paluszku odkrywać będzie istotę Pestka.
Nigdy nie odkryje jej do końca.

Na razie leży.
Pije kakao.
O drugiej w nocy klika w kolejny odcinek serialu.
I ręką na Brzuchu tłumaczy Pestkowi.
Rośnij. Bądź bezpieczny. Bądź zdrowy.
Czekam cierpliwie.