Stworzyły nas geny (R. Dawkins)

„Niemal wszystkie poddane badaniu cechy psychiczne wykazują pewnie uwarunkowania genetyczne – szczególnie zdolności poznawcze takie jak ogólna inteligencja” – przeczytała pewnego dnia Mama Ziomala w Mądrej Książce. Książka nazywała się „Psychologia dziecka” i napisał ją Schaffer.

Ziomal od początku miał charakter Mamy, a z racji rozmiarów Ziomalka – charakterek.
Miał jej inteligencję i upór.
Jej złośliwość i obrażanie się na bliskich.
Jej troskę o innych.
Ziomal od początku miał charakter Mamy, tylko ona o tym nie wiedziała.

Pewnego dnia Ziomalek odkrył, że Mama się martwi. Martwi się o to, czy Ziomal jest na pewno, czy żyje, czy nie odszedł. Bardzo chciał jej pomóc, ale był za mały, by jej to powiedzieć, postanowił więc wysłać Mamie prezent.
Tym prezentem były Mdłości.

Któregoś dnia Mama obudziła się i pobiegła do łazienki. Trzymając się kurczowo zlewu, uśmiechnęła się. Wiedziała, że to wiadomość od Ziomalka. List od niego.
Odtąd listy przychodziły codziennie. Ziomal wysyłał je rano i wieczorem, pisał popołudniami i nocą. Mama obarczona nadmiarem prezentów położyła się do łóżka. Nie nadążała jednak czytać. Była zmęczona, rozdrażniona, bezsilna. Przestała jeść, chudła.
Hej, mam dość – powiedziała do brzucha któregoś popołudnia – daj odsapnąć!
Ziomal usłyszał.
Mądre książki, które czytała Mama, twierdziły uparcie, że nie mógł usłyszeć, ale on usłyszał. I obraził się.
Tego samego wieczoru nie wysłał Mamie listu. Dostała za to inną przesyłkę – brunatne plamy na bieliźnie.

Ta noc była straszna dla Mamy. Leżała w łóżku i płakała. Zadzwoniła do znajomych, przyjaciół, do Doktora. Doktor kazał leżeć i przyjechać następnego dnia.
Mama leżała i prosiła Ziomalka, by się odezwał, by napisał, ale on milczał obrażony, a jedyne co posyłał to nowe brunatne plamki.
Mama nie mogła spać, nie mogła się modlić, mogła tylko czekać na spotkanie z Doktorem.
Poszła bez nadziei, przekonana, że Ziomal ją opuścił. Ziomal nigdy nie zapomni widoku Mamy w poczekalni Doktora, gdy przez półtorej godziny przerzuciła setki stron czasopism i nie zapamiętała z nich żadnej literki.

Ziomal żył, ale siedział cichutko.
Zdradził go dopiero Doktor, pokazując go Mamie na dużym ekranie, zdradziło go tez serce, które choć obrażone biło mocno dla Mamy.
Ziomal chciał dokuczyć Mamie, ale nie potrafił ukryć, że ją kocha.

To był ważny dzień dla Mamy i Ziomalka.

Mama nigdy już nie narzekała nawet na nawał listów od Ziomala, zrozumiała też, że on zrobił to dla niej, by czuła, ze istnieje.

Ziomalek zrozumiał, że Mama pojęła jego lekcję i znów zaczął wysyłać jej wiadomości. Pisał do niej regularnie przez szesnaście tygodni. Potem uznał, że wystarczy.

Odkrył też, że lubi, gdy Mama go ogląda i pozwalał jej to robić często. Chodzili razem z Mamą do Doktora, który pokazywał mamie Ziomala na ekranie a potem drukował jego piękną fotografię.

Mama ma teraz wiele takich czarno-białych portretów Ziomalka. Wpatruje się w nie czasem by przypomnieć sobie, ze Ziomal ma jej charakterek.
Ma jej inteligencję i upór.
Jej złośliwość i obrażanie się na bliskich.
Jej troskę o innych.

Że jest „uwarunkowany genetycznie” i nie da się tego zmienić.