Idę wolniej.

Po to by popatrzeć na plecy.

 

Jedne małe w H&M-owej kurtce przewiązanej w pasie.

W loczkami na górze.

Tygrysem w dłoni.

 

Drugie większe.

Oparte na potężnych nogach.

 

Trzecich nie widać.

Widać za to pasek nosidła.

Znak – że są.

 

Dwa lata temu też tu byłam.

Właśnie umierała Małgosia.

Wiedziałam od początku, że nie zabiorę jej w nosidle.

Nigdy i nigdzie.

Nie pokażę gór.

Czyli życia i świata.

 

Znów tu jestem.

Ale jeszcze z synem.

 

Muszę się upewnić, że jest.

Dlatego zwalniam.

 

Z tyłu czasem widać więcej.

Lepiej.

Mocniej.

Wyraźniej.

Dokładniej.

 

Można idąc, zatrzymać się w myślach.

 

Już.

 

Poprawiam plecak.

Dobiegam.

DSC01575