Jest we mnie spokój pomieszany ze strachem.
Niepojęte. Nie wiedziałam, że coś takiego istnieje.
Istnieje.

Nie wiem, czy wolę, by czas biegł wolniej czy szybciej.
Czy żeby było przed czy po.
Dziś czy jutro.
Teraz czy potem.
Nie wiem.

Boję się.
Spokojnie, ale jednak się boję.
Uciekam myślami, ale jednak myślę.
Czekam i nie czekam.

Wypełniona sprzecznościami trwam.
Odliczam.
Nie rozstaję się z zegarkiem.
Skreślam nie dni, a godziny.

Układam dłonie w pozycji mudry Kubera.
Powtarzam, by było dobrze.
Że będzie dobrze.

Dłonią żegnam się z kształtem Brzucha.

Do zobaczenia, Synku.