Archiwum dla Czerwiec, 2013

slonce13x-612cx242

Słońce rośnie w nas (A. Włodarczyk)

Kiedy Łusi nie było, Mama odczuwała to tak boleśnie, że tylko ci, którzy czuli to samo, mogą to zrozumieć.
Jeśli nie czuliście tego, nie czytajcie dalej, bo nie zrozumiecie.

Mama nie potrafi tego opisać.
Tak jakby nie było świata wokół. Albo jakby był, ale tak przy okazji, gdzieś się toczył sam, zupełnie nieistotny, ledwo zauważalny.

Jaka piękna pogoda! – mówili czasem znajomi Mamy. Albo: Taki widok, Boże, cudo!
Nie, Mama tego nie widziała. Nie cieszyło jej ciepło słoneczne, krajobrazy czy poziomki na krzaku. To nie miało znaczenia. Bez wahania zamieniłaby najpiękniejsze lato na dwumiesięczną ulewę. Co jej po słońcu, skoro nie miała go w środku? Skoro nie było dziecka?

Tak, Dziecko wydawało się być powietrzem, światłem i wodą. Treścią życia. Całym życiem.

Mama to pamięta. Jej serce zrobiło zdjęcia. Zapisało chwile pełne pustki i bólu.

Ujęcie pierwsze:
Spacer. Mama myśli tylko o tym, że nie ma wózka, że nie ma kogo w nim wozić. Idzie, powłócząc nogami. Stara się omijać wzrokiem spacerówki toczące się nad Wartą.

Ujęcie drugie:
Ikea. Miejsce przeklęte dla wszystkich niepłodnych. Miejsce małych dzieci siedzących w metalowych koszykach zawalonych zabawkami i dziecinnymi meblami. Miejsce dziesiątek Brzuchów wypełnionych dziećmi. Mama nie widzi już świeczników i stojaków na płyty. Myśli tylko: czy i ja kiedykolwiek przyjdę tu z Brzuchem?

Ujęcie trzecie:
Przypadkiem włączony telewizor. Reklama szamponu na „P”. Piękna modelka bijąca po oczach komputerowo dorobionym blaskiem włosów. Pod koniec reklamy te włosy czesze kilkuletnia dziewczynka. Modelka informuje z czułością, że to jej mała stylistka.
Mama płacze. Wie, że to bezdennie głupie, ale płacze.

Minęły lata, ale Mama o tym nie zapomniała.
Nawet wtedy, gdy nadeszła Łusia.
Nawet wtedy, gdy okazało się, że dziecko, które jest treścią życia, nie wypełnia go w całości.
Nawet wtedy, gdy bywała zmęczona, zła i bardzo potrzebowała samotności.

Mama kiedyś myślała, że gdy Łusia się pojawi, nigdy już nie odczuje tej pustki w sobie – tego braku, bólu, rozpaczy i szarości. A przynajmniej nie w takim stopniu jak przed Łusią.
Myślała, że pragnienie Drugiego Dziecka jest inne.
Że mniej boli.
Że jest łatwiej.
Że będzie otulała ją – jak koc – myśl: mam już dziecko.
Myślała nawet, że nie wypada o tym mówić czy pisać.

Myliła się.

Choć przeżyła już spacer z wózkiem, poszła (podczas tych dwóch miesiący, których w ciąży nie spędziła, leżąc płasko w łóżku) do Ikei z Brzuchem, i choć przestała płakać podczas reklamy szamponu na „P”, urósł w niej ból taki sam jak kiedyś.

Rozumiecie?
Rozum krzyczy: przestań, masz już dziecko! są tacy, którzy wciąż czekają!
Serce tego nie słucha. Nie chce tego słyszeć.

Mama nie widzi kwiatów. Nie cieszy jej piękne lato.

Serce woła, że brak mu powietrza i wody.

Woła głośno.

Na przekór rozumowi potrzebuję światła!
Potrzebuję słońca, które mnie wypełni!

To nie woła Mama. To ja wołam. Serce Mamy