Archiwum dla Grudzień, 2012

P1080503

Żeby się wszystkie trudne sprawy porozkręcały jak supełki (J. Twardowski)

Po cichutku, pomalutku idą Święta.

Z tej okazji Mama i Łusia wklejają ulubiony wiersz-życzenia Jana Twardowskiego.

Oto on:

Jan Twardowski „Wiersz staroświecki”

Pomódlmy się w Noc Betlejemską,
w Noc Szczęśliwego Rozwiązania,
by wszystko się nam rozplatało,
węzły, konflikty, powikłania.

Oby się wszystkie trudne sprawy
porozkręcały jak supełki,
własne ambicje i urazy
zaczęły śmieszyć jak kukiełki.

Oby w nas paskudne jędze
pozamieniały się w owieczki,
a w oczach mądre łzy stanęły
jak na choince barwnej świeczki.

Niech anioł podrze każdy dramat
aż do rozdziału ostatniego,
i niech nastraszy każdy smutek,
tak jak goryla niemądrego.

Aby się wszystko uprościło -
było zwyczajne – proste sobie -
by szpak pstrokaty, zagrypiony,
fikał koziołki nam na grobie.

Aby wątpiący się rozpłakał
na cud czekając w swej kolejce,
a Matka Boska – cichych, ufnych -
na zawsze wzięła w swoje ręce.

Kochani, żeby się porozkręcało, rozwiązało, wyprostowało.
Wygładziło i wybieliło.
Rozjaśniło, rozświetliło, wypogodziło.

Życzymy Wam Świąt pełnych słońca i blasku. Pełnych ciepła.

Łusia i Mama

Światło, nosisz je w sobie (N. Kukulska)

W dzień wszystkich Łucji Mama sprezentowała tradycyjnie Łusi książkę o kucyku oraz koszulkę z koniem.
Sobie natomiast podarowała nieprzyjemne badanie, które polegało na tym, że pan doktor włożył jej rurę do przełyku. Zapłaciła za ten prezent 180 zł.
Okazało się, że będzie żyła. Ale czeka ją długie leczenie.

Potem siedziały z Łusią w restauracji. Łusia jadła ukochanego naleśnika z czekoladą, a Mama piła herbatę. Potem pojechały do domu, przeczytały książkę i spakowały się na wyjazd do Babci.

I tak upłynęły piąte imieniny dziewczynki o świetlistym imieniu.

Czekam, czekam wytrwale… (H. Poświatowska)

Mama choruje.
Martwi się.

Zupełnie zapomniała o Słoneczniku. On naprawdę nie chce przyjść. Nawet nie próbuje, nie daje szansy. Doktor kręci głową i wypisuje kolejne leki.

Mama przegląda google wzdłuż i wszerz.
Już wyobraziła sobie wszystko.
Internet na swoje bardzo złe strony i trudno ich uniknąć.

Rok temu powiedziałam, że ten rok jest straszny i chcę, by się skończył. Bo nowy będzie lepszy.
Był dużo gorszy. Niewiarygodnie gorszy. Nie tylko ze względu na Małgosię. Tyle złych rzeczy się wydarzyło.
Mimo to nie zapomniałam, jak się uśmiechać.

Boję się powiedzieć to samo, co rok temu.
Wierzę w „zapeszanie”. U mnie to jakoś niewiarygodnie działa. Źle działa.

Nie wiem, co napisać. Po prostu bardzo chcę, by się los odwrócił. Czuję się przytłoczona, przeciążona złymi wydarzeniami. Mam ochotę krzyczeć – Dość! Nie dam więcej rady!

Bardzo chcę wyjść na prostą.